Dr Henryk Różański - Naturalne alternatywy dla antybiotykowych stymulatorów wzrostu i kokcydiostatyków
 
 
Wstęp
Stymulatory
Olejki
Fitoncydy
Antyseptyki
Kwasy
Fitosterole
Saponiny
Stylbeny
 

dr Henryk Różański

Akademia Medyczna im. K. Marcinkowskiego
Zakład Historii Nauk Medycznych
61-771 Poznań
ul. Sieroca 10
Kierownik Zakładu: prof. dr hab. med. Roman Meissner

Alternatywy antybiotykowych stymulatorów wzrostu
i kokcydiostatyków dla zwierząt gospodarskich


Wstęp

 

W latach 1949-1950 zaczęto dodawać antybiotyki do pasz dla zwierząt, głównie w USA i w Wielkiej Brytanii. Zaobserwowano wówczas, że niewielki ich dodatek do paszy wydatnie poprawiał efekty hodowlane.

Niestety od początku większość podawanych zwierzętom antybiotyków, a później także sulfonamidów, była równocześnie wykorzystywana w terapii ludzi. Wkrótce okazało się, że proceder ten jest powodem znacznego przyśpieszenia procesu rozwoju oporności bakterii na antybiotyki i sulfonamidy.

W związku z wprowadzeniem i powszechnym stosowaniem coraz większego asortymentu antybiotyków w sposób nieprawidłowy nastąpił u ludzi i zwierząt wzrost zakażeń grzybami patogennymi, wirusami i chlamydiami. Kolejnym następstwem dodawania antybiotyków do pasz i stosowaniem ich w przypadkach nieuzasadnionych (np. profilaktycznie przy chorobach wirusowych) jest pojawienie się enzymów bakteryjnych inaktywujących antybiotyki. Medycyna wzmaga się obecnie z problemem beta-laktamazy, dehydropeptydazy oraz enzymami unieczynniającymi antybiotyki aminoglikozydowe.

Dopiero w latach osiemdziesiątych zwrócono również uwagę, że antybiotyki oddziałują na funkcje układu immunologicznego. Okazało się, że większość antybiotyków (z wyjątkiem cefalosporyn i linkozamidów) działa immunosupresyjnie, czyli działa hamująco na czynności układu immunologicznego, zmniejszając odporność zwierząt i ludzi na infekcje. W 1987 roku w Monachium powstało Europejskie Towarzystwo BICON, które postawiło sobie za cel – zwrócić uwagę lekarzy i farmakologów na immunosupresyjne działanie antybiotyków oraz na konieczność kojarzenia antybiotykoterapii z immunostymulacją za pomocą odpowiednich bioimmunomodulatorów.

Antybiotyki o szerokim zakresie działania hamują rozwój wielu drobnoustrojów, także  saprofitycznych, składających się na fizjologiczną mikroflorę organizmu zwierząt i ludzi. Szkodliwy wpływ antybiotyków na symbiotyczną mikroflorę określono mianem dysbakteriozy. Dysbakterioza prowadzi do zmian patologicznych błon śluzowych, nadkażeń i hipowitaminoz. Chorobowe zmiany w błonach śluzowych są powodem wystąpienia zespołu zaburzonego wchłaniania składników pokarmowych. Objawem dysbakteriozy jest stan zapalny śluzówki przełyku, żołądka, jelit oraz biegunka. Nadkażenie to zakażenie organizmu drobnoustrojami niewrażliwymi na stosowany antybiotyk, najczęściej grzybem, penicylinopornymi gronkowcami lub pałeczkami Gram-ujemnymi (np. ropy błękitnej, okrężnicy).

Naciski organizacji konsumenckich, ekologicznych i medycznych doprowadziły do stopniowego wycofywania antybiotyków z żywienia zwierząt. Obecnie zarejestrowane i dopuszczone antybiotykowe stymulatory wzrostu można wykorzystywać do 31 grudnia 2005 roku. Zmusiło to producentów leków i premiksów do poszukiwania i opracowania nowych, przyszłościowych alternatyw antybiotykowych stymulatorów wzrostu. Do przyszłościowych alternatyw dotychczasowych antybiotykowych stymulatorów wzrostu nie będą należeć kolejne antybiotyki (np. tylozyna), lecz preparaty pochodzenia naturalnego (mineralnego, roślinnego) i naturalne rozwiązania żywieniowe. Przyszłościowe stymulatory wzrostu zwierząt nie mogą ulegać kumulacji w tkankach zwierząt, muszą być bezpieczne dla zdrowia ludzi, powinny ulegać biodegradacji.

W związku z wprowadzeniem i powszechnym stosowaniem w  produkcji zwierzęcej coraz większego asortymentu antybiotyków, w dodatku w sposób nieprawidłowy, nastapił ogromny wzrost lekooporności bakterii. Dzoszło do poważnego zanieczyszczenie środowiska przyrodniczego ksenobiotykami pochodzenia antybiotykowego oraz do zaburzeń w równowadze biologicznej wód i gleb. U ludzi i zwierząt wystąpił także wzrost zakażeń (nadkażeń) grzybami patogennymi, wirusami i chlamydiami z powodu dysbakteriozy i zakłócenia równowagi mikroflory symbiotycznej organizmu. Następstwem dodawania antybiotyków do pasz i stosowania ich w przypadkach nieuzasadnionych jest pojawienie się enzymów bakteryjnych inaktywujących antybiotyki, w wyniku czego - chemioterapia staje się coraz mniej skuteczna. 
 W 1998 roku wprowadzono w Unii Europejskiej zakaz dodawania do pasz antybiotyków, wykorzystywanych w leczeniu ludzi. W latach następnych Komisja Europejska podjęła decyzję o wycofaniu w 2006 roku pozostałych antybiotyków (monenzyna, flawomycyna, awilamycyna i salinomycyna), wprowadzanych do pasz jako stymulatory wzrostu dla zwierząt. Między innymi 22 lipca 2003 roku ministrowie rolnictwa EU przyjęli zarządzenie regulujące stosowanie dodatków, w tym antybiotyków w paszach dla zwierząt. Unijny komisarz do spraw zdrowia i ochrony konsumentów, David Byrne uważa, że zarządzenie z lipca 2003 roku dopełnia zakazu Unii Europejskiej stosowania antybiotyków jako stymulatorów wzrostu.
W Polsce wdrożono Narodowy Program Ochrony Antybiotyków finansowany przez Ministerstwo Zdrowia. Opiera się on na dyrektywie Unii Europejskiej z 1998 dotyczącej kwestii antybiotykooporności bakterii. Celem Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków jest określenie, w której z dziedzin rolnictwa, weterynarii i medycyny może pojawiać się nieracjonalne i nieuzasadnione stosowanie antybiotyków.

Dawne i współczesne wyniki badań z zakresu chemotaksonomii, fitofarmakologii i farmakognozji dostarczyły niezbędną wiedzę pozwalającą na wprowadzenie preparatów zastępujących antybiotykowe stymulatory wzrostu. Problem związany z wdrożeniem takich preparatów do praktycznej produkcji zwierzęcej tkwi w braku współpracy naukowców z różnych obszarów nauk biologicznych, medycznych, rolniczych i farmaceutycznych. Obecnie obserwuje się niekorzystne zjawisko izolowania wąskich doktryn biologicznych, rolniczych i medycznych, działających niezależnie od siebie. Rezultatem tego jest brak wzajemnego przenikania się zdobyczy poszczególnych nauk. Ponadto brak znajomości historii nauk medycznych, biologicznych i rolniczych oraz dziejów badań poszczególnych kwestii – poważnie zubaża badaczy i jest powodem popełniania błędów poprzedników lub przysłowiowego „wywarzania otwartych drzwi”.


Zioła w fitoterapii i żywieniu zwierząt dzikich oraz gospodarskich

 


 

Współczesny człowiek podczas poszukiwania nowych środków leczniczych pochodzenia roślinnego posługuje się nowoczesnymi metodami badawczymi z zakresu fitochemii i farmakologii. Dawniej człowiek podczas poszukiwania środka leczniczego kierował się instynktem, intuicją oraz obserwacjami przypadkowymi. Od zawsze też obserwował zwierzęta, które podczas choroby zjadają pewne rośliny nie będące jednak ich codziennym pożywieniem. Jeśli spożycie jakiejś rośliny działało szkodliwie na organizm ludzki unikano jej, gdy dobrotliwie - stosowano.

Zwierzęta gospodarskie po wypuszczeniu na pastwisko zanim przystąpią do zjadania roślin pastwiskowych (typowej zielonki), często zachodzą na ugory, skraje użytku zielonego, pod krzewy, w różne zarośla i miejsca, gdzie pielęgnowanie maszynowe pastwiska jest utrudnione. W takich miejscach występują właśnie zioła, które nie są spasane,  a nawet wręcz tępione przez rolnika i uznane za chwasty. Tymczasem zioła są potrzebne zwierzętom do prawidłowego trawienia zielonki i znoszenia niektórych dolegliwości związanych z intensywnym spasaniem. Spożyte zioła pobudzają u zwierząt wydzielanie soków trawiennych, zwiększają apetyt i perystaltykę przewodu pokarmowego. Zwierzęta wykazują wówczas lepsze samopoczucie.

Podobne zachowania w stosunku do ziół obserwuje się również u zwierząt dzikich: ptaków i ssaków.

Okazuje się, że wszystkie rośliny-zioła zjadane przez zwierzęta są wykorzystywane przez ludzi w fitoterapii i profilaktyce wielu schorzeń.

Zwierzęta hodowlane jak i dzikie obgryzają korowinę, jedzą liście, kwiaty, owoce z nasionami, pączki i młode gałązki drzew oraz krzewów; intensywnie zjadają rośliny zielne, wystające z ziemi bulwy i kłącza roślin. Wspomniane organy roślinne zawierają rozmaite składniki pokarmowe i lecznicze, które wykazują wielokierunkowy wpływ fizjologiczny.  Żubry chętnie skarmiają się korowiną jesionu, topoli, wierzby, brzozy, liśćmi dębu, kasztana, trzmieliny. Zjadają wrzos i sitowie. Rośliny te bogate są w składniki przeciwbiegunkowe przeciwgorączkowe, likwidujące stan zapalny w układzie pokarmowym i pobudzające procesy trawienia oraz wchłaniania składników pokarmowych. Trzmielina zapobiega zaparciom i pobudza wydzielanie żółci.

Łosie oprócz typowej roślinności spożywają kaczeńce (źródło witaminy C i fitoncydów), paprocie (działanie przeciwrobacze), bagno zwyczajne (zawiera arbutynę odkażającą układ moczowy), gałązki i liście topoli, wierzby, sosny (zawierają naturalne substancje antyseptyczne, przeciwzapalne i przeciwbiegunkowe). Olejki eteryczne występujące w roślinach iglastych wykazują wpływ estrogenny i zwiększający potencję seksualną, dlatego ich udział w jadłospisie zwierząt wzrasta w okresie rozmnażania.

Sarny i jelenie spożywają zioła pobudzające trawienie, odkażające układ pokarmowy i oddechowy, wiatropędne, moczopędne, zwiększające żywotność, spazmolityczne, pobudzające krążenie krwi i przeciwpasożytnicze: bylicę pospolitą, bylicę piołun, bluszcz, wrotycz, jałowiec, jemiołę, w okresie rui – grzyby. Terpeny, niektóre laktony, alkaloidy i saponiny intensywnie stymulują gruczoły trawienne do wydzielania enzymów, a gruczoły dokrewne do wydzielania hormonów. Fitoncydy zawarte w ziołach są naturalnymi alternatywami antybiotyków, które zmieniają skład ilościowy i jakościowy mikroflory przewodu pokarmowego, działając korzystnie na trawienie, przyswajanie składników pokarmowych, wzrost i rozwój zwierząt. Fitoncydy zapobiegają również namnażaniu się organizmów patogennych.

Przeciwpasożytnicze działanie paproci (np. narecznicy samczej), piołunu, czy wrotyczu wykorzystują w naturalny sposób dziki, kozy, sarny i jelenie.

Ptaki również dbają o swoją kondycję, konsumując przeciwpasożytniczy jałowiec (szyszkojagody), krwawnik, gorczycznik, rukiew, stulisz, jemiołę (owoce), młode liście wrotyczu, barszczu zwyczajnego, czy podagrycznika. Zioła te zapobiegają rozwojowi pierwotniaków (np. Eimeria), nicieni i płazinców pasożytniczych, hamują rozwój wielu bakterii tlenowych i beztlenowych mogących wywołać choroby.

Rośliny łąkowe (np. dzikie motylkowe, krwawnik, mniszek, pokrzywa, rzeżucha, rutewka, szczaw, wilżyna, rdest, dymnica, chaber, driakiew, pasternak, marchew dzika, babka) spożywane przez ptaki działają trawiennie, lipotropowo, odżywczo, stymulująco na wzrost i nieśność, immunostymulująco, przeciwzapalnie  przeciwbakteryjnie. Doskonale również wybarwiają żółtka jaj, poprawiając walory smakowo-zapachowe jaj. Glistnik jaskółcze ziele spożyty przez ssaki i ptaki w niewielkich ilościach działa jako środek przeciwskurczowy, antybakteryjny, żółciopędny i przeciwpasożytniczy. Indyki i kury chętnie spożywają krwawnik, jastrzębiec, pępawę i mniszek, czyli rośliny bogate w immunostymulatory, prowitaminy, witaminy, a przy okazji zapobiegające kokcydiozie i zaburzeniom trawiennym. Rdest ptasi, rdest ostrogorzki krwawnik, mięta, czy bylica pospolita to rośliny poszukiwane przez zwierzęta żywiące się padliną. Umożliwiają one zwierzętom strawienie i przyswojenie nieświeżego pokarmu oraz zapobiegają ewentualnym dolegliwościom ze strony układu pokarmowego. Mniszek, jaskółcze ziele, szanta, kocanka, mięta, cykoria, rzepik, lebiodka to rośliny zwiększające strawność tłuszczów i podnoszące tolerancję przewodu pokarmowego na nieświeże pożywienie. Dlatego też zwierzęta w razie problemów pokarmowych intensywnie zjadają wymienione rośliny. Trawy (najczęściej wiechlina, perz, wyczyniec, tymotka, kupkówka), sitowia i turzyce są natomiast wyjadane przez ssaki mięsożerne w celu poprawienia pasażu treści pokarmowej i oczyszczenia jelit z zalegających resztek pokarmowych. Srebrnik i kurzyślad zjadany przez ptaki zapobiegają nieżytom przewodu pokarmowego. Rdest ptasi pobudza z kolei wzrost ptaków i odkładanie tłuszczu niezbędnego do przetrwania zimy.

Na łąkach i w zaroślach przyłąkowych jest wiele ziół pobudzających produkcję mleka u krów, owiec, kóz i klaczy, np. oman, barszcz, podagrycznik, krwawnik, wilżyna, komonica, wyka, kminek, marchew dzika, pasternak, rutwica, bukwica, pokrzywa, mniszek, pępawa, bluszczyk kurdybanek, żywokost, mydlnica, tatarak, przytulia. Zwierzęta chętnie konsumują wymienione rośliny. Żywokost, mniszek, pokrzywa, mydlnica i kurdybanek dodatkowo aktywują procesy regeneracji i odtruwania tkanek. Oman hamuje rozwój bakterii beztlenowych i niszczy pierwotniaki chorobotwórcze.

Zwierzęta wymagają do prawidłowego wzrostu i rozwoju oraz utrzymania zdrowia paszy urozmaiconej i wzbogaconej w zioła. Pasze przemysłowe, sporządzone z roślin modyfikowanych genetycznie i pozbawione ziół powodują w szybkim czasie zahamowanie wzrostu zwierząt i zjawisko immunosupresji, czyli obniżenia odporności organizmu na choroby. Zwierzęta żywione tylko paszami przemysłowymi szybko popadają w charłactwo i cierpią na liczne dolegliwości ze strony układu narządów ruchu, układu pokarmowego i oddechowego. Tracą zdolność reprodukcji i naturalnej odporności na infekcje. Konieczne wówczas staje się podawanie leków (np. antybiotyków), syntetycznych stymulatorów wzrostu. Produkty pozyskane z takich zwierząt charakteryzują się niską i nieprawidłową wartością odżywczą (np. złe relacje składników pokarmowych) i prozdrowotną dla ludzi. Leki skumulowane w produktach zwierzęcych niepotrzebnie skażają cały łańcuch pokarmowy, przechodząc do organizmu człowieka. Skutkiem tego są coraz częściej spotykane zaburzenia metabolizmu i gospodarki hormonalnej u ludzi, narastająca oporność bakterii na antybiotyki oraz ogólny spadek zdrowotności populacji człowieka. Monotonna pasza, brak stymulacji czynności sekrecyjnych i perystaltycznych przewodu pokarmowego prowadzi do atonii przewodu pokarmowego, niestrawności, nieżytu, biegunek i powstania zespołu zaburzonego wchłaniania składników pokarmowych. Jest to obecnie bardzo często spotykany układ nieprawidłowości fizjologicznych u zwierząt gospodarskich żywionych intensywnie paszami przemysłowymi. W rezultacie prowadzi on do zahamowania przyrostów masy ciała i zaburzeń rozwojowych oraz silnej immunosupresji (zahamowania czynności układu odpornościowego).  Od dawna wiadomo, że zapobiegały temu właśnie zioła.

Niektóre zwierzęta sztucznie trzymane w ogrodach zoologicznych wykazują sporo dolegliwości chorobowych w związku z brakiem dostępu do różnorodnej flory. Urozmaicenie paszy często nie wystarcza, aby utrzymać zwierzęta w dobrej kondycji zdrowotnej. Człowiek nie poznał do końca stopnia znaczenia ziół w jadłospisie zwierząt. Zauważono jednak, że wiele problemów zdrowotnych przestaje istnieć, jeśli zwierzęta w zoo mają zapewniony dostęp do wybiegu z roślinnością. Dzięki temu zwierzęta mogą uzupełniać swoją dietę z zioła. Na szczęście obecnie istnieje tendencja do tworzenia takich właśnie ogrodów zoologicznych.

Dobra pasza powinna się cechować nie tylko obecnością ziół, ale również naturalnych dodatków smakowo-zapachowych, które zwiększają chęć pobierania paszy. W warunkach przemysłu paszowego, dodatkami smakowo-zapachowymi mogą być naturalne olejki eteryczne, sproszkowane aromatyczne zioła oraz ekstrakty z ziół zapachowych. Dodawana ilość takich dodatków waha się w granicach od 0,1 do 2%. Zwierzęta intensywnie reagują na tego typu dodatki, zwłaszcza dlatego, że mają o wiele czulsze receptory smaku i powonienia (np. świnie). Należy pamiętać, że nie wszystkie smaki i zapachy preferowane przez ludzi będą pozytywnie odbierane przez zwierzęta. W dobieraniu tego typu dodatków niezbędna jest praktyczna wiedza z tego zakresu oraz obserwacje zwierząt. W naturalnych warunkach tego typu dodatek stanowią zioła. Pobudzają one gruczoły w błonie śluzowej do większego wydzielania soków (enzymy, kwas żołądkowy, hormony układu pokarmowego). Dzięki temu trawienie jest szybsze, zwierzęta odczuwają szybciej głód (uczucie ssania w żołądku). Preferowany smak i zapach może nawet spowodować u zwierząt psychiczne powinowactwo do paszy i w pewnym sensie uzależnienie od podawanej paszy. Niekiedy jest to wykorzystywane przez producentów pasz do zdobywania nowych rynków zbytu i klientów.

Znaczenie ziół w żywieniu i leczeniu zwierząt jest mało poznane i w niewielkim stopniu rozwijane. Dotychczasowa wiedza na ten temat pochodzi głównie z XVIII i XIX wieku, kiedy to zwrócono uwagę na czynniki mogące wpływać na zwiększenie produkcji zwierzęcej i gdy intensywnie szukano nowe środki lecznicze. Sporo informacji z tego zakresu podali zielarze, fitoterapeuci, biolodzy i lekarze, opierający się na własnych badaniach, obserwacjach lub dawniejszych publikacjach; dlatego też wiedza ta w niedostateczny sposób przeniknęła nauki rolnicze oraz w małym stopniu trafiła do osób bezpośrednio zainteresowanych tą tematyką. Pomimo wielkiego szacunku dla dotychczasowych osiągnięć naukowych, nadal pozostają aktualne słowa napisane przez wybitnego badacza ziół prof. Jana Muszyńskiego:

„Prace Kazimierza Funka, Mendel’a, Osborn’a, Hopkins’a, Bürgi’ego i plejady innych badaczy stwierdziły niezbicie, że organizmowi ludzkiemu i zwierzęcemu oprócz węglowodanów, białka, tłuszczów, związków potasu, wapnia, magnezu i witamin potrzebne są do prawidłowego funkcjonowania pewne aminokwasy, sole mineralne, chlorofil, karoteny oraz inne bliżej nieznane jeszcze związki, nazywane ogólnikowo „uzupełniającymi substancjami odżywczymi” (...).

Wzorując się na pracach dr Janusza Królikowskiego, Jana Biegańskiego, prof. Tadeusza Konopińskiego i in. autorów należy pamiętać o kilku istotnych zasadach:

1.      Ziół nie można uważać za paszę zastępczą, ani też dodatkową, lecz jedynie za dodatek poprawiający czynności układu pokarmowego, układu krążenia, metabolizm, ponadto polepszający smak i zapach paszy.

2.      Mieszanki ziołowe mogą zapobiegać najczęściej występującym chorobom oraz łagodzić skutki choroby.

3.      Zioła i preparaty ziołowe mogą stanowić alternatywę dla antybiotykowych stymulatorów wzrostu oraz dla syntetycznych kokcydiostatyków.

4.      Asortyment surowców zielarskich jest tak duży, że muszą one być siłą rzeczy odpowiednio dobrane pod względem składu chemicznego, botanicznego, jak i właściwości farmakologicznych. Należy przy tym uwzględnić interakcje antagonistyczne i synergizmy farmakologiczne jakie zachodzą między poszczególnymi składnikami czynnymi obecnymi w ziołach. Dopiero takie mieszanki czy też używki ziołowe należy umieścić w składzie jadłospisu naszego inwentarza.

 

 

 

 
Dokument chroniony prawami autorskimi
dr Henryk Różański
Poznań 2004-2005
This web is powered by Ewisoft Website Builder